Po 3 miesiacach siedzenia w domu i spacerkach najdalej na glowna ulice miasteczka postanowilam "wyrwac sie" troche dalej. Mianowicie zaplanowalam sobie wycieczke do Cambridge i lazenie po sklepach. Po czesci byla to niejako koniecznosc, gdyz jako posiadaczka ogromnego biustu, staniki moge kupowac jedynie w specjalistycznych sklepach, jeden z nich jest wlasnie tam.
Nakarmilam moje dziecie, uprzednio przygotowalam odpowiedni zapas mleka, przypomnialam instrukcje obslugi corci, zabralam parasolke i wyszlam... Po raz pierwszy sama na tak dlugo...
Pierwsze 10 minut okazalo sie porazka, autobus majacy zawiezc mnie do centrum miasteczka nie przyjechal, zaczelo lac, i mimo parasolki zmoklam jak kura... Kiedy bliska bylam powrotowi do domu, pewna starsza pani postanowila sie nade mna zlitowac i zaoferowala mi podwiezienie na przystanek, skad moglam zlapac autobus do Cambridge.
No i sie zaczelo... Mothercare, Next, Wallis, H&M, Bravissimo i pare innych... Wynik? 13 ciuszkow dla Oli + 2 pary kolczykow i stanik dla mnie... To sie juz chyba stanie tradycja, okazalo sie, ze ja tak naprawde nic niczego nie potrzebuje.
Bedac w stalym kontakcie z reszta rodzinki dowiedzialam sie, ze Ola marudzi, odkad wyszlam i porcja mleka, ktora ja zazwyczaj zadowala, okazala sie niewystarczajaca. Dobrze, ze w razie czego kolejne czekaly w zamrazalniku :)
Moja wyprawa ku parogodzinnej wolnosci okazala sie przereklamowana. Jakos przyzwyczajona jestem, ze mam coreczke zawsze ze soba, dziwnie sie czulam z "pustymi rekami", nastepnym razem jedziemy w trojke :)
Tatus za to ma za soba pierwszy, prawdziwy Dzien Ojca. Wiedzialam, ze da sobie swietnie rade, bo jest super tata, i wiem, ze zawsze moge na niego liczyc, ale okazalo sie, ze nie bylo wcale tak latwo.
Ogromny glod, po nim mega kupa, marudzenie i spanie po 10-15 minut.
Trzeba bylo sprawdzic jak bardzo tatus kocha coreczke :) Kocha bardzo, bardzo, i pomimo wszystko :)
A tak dzieciatko spalo po powrocie mamy, bezpieczne i szczesliwe, ze wszyscy sa w domu.
Na szczescie dziecka nie da sie zacalowac i zaglaskac, bo z nasza Olenka nie byloby dobrze :)

13 ciuszków dla Oli :D :D :D :D :D
OdpowiedzUsuńbrawo mamusiu!!!
ja pamiętam mój pierwszy wypad do tesco parę dni po porodzie... straszne to było uczucie - pusto jakoś
a z takim cukiereczkiem to kto by nie chciał zostać :) nawet jak marudzi to jest cudnie :)