No tak, miałam pisać i co? Trzeci dzień na upragnionym macierzyńskim i jak na razie wysprzątałam zaniedbaną szafkę w kuchni i posortowałam ciuszki... Zawsze to lepiej niż nic...
Codziennie coś i może do porodu się wyrobię...
Będąc po raz pierwszy na zajęciach szkoły rodzenia ze zdumieniem stwierdziłam, że nie dość, że jestem najmniejsza, to do tego najmłodsza. Po rozpasanym angielskim społeczeństwie spodziewałam się raczej nastoletnich niż trzydziestoparoletnich matek :)