sobota, 5 lutego 2011

Od czegoś trzeba zacząć...

Nie jest łatwo wymyślić coś sensownego, kiedy nie działa się pod przymusem. Najlepsze wypracowania z polskiego powstawały "na kolanie" tuż przed lekcją, a te poważniejsze prace ciemną nocą, kiedy nie można już było dłużej zwlekać z pisaniem...
Teraz to nie szkoła, a życie, i sama muszę decydować co i kiedy...
Może wyjdzie z tego coś fajnego?
Póki co do pojawienia się nowego członka rodziny coraz bliżej i jakoś stresu nie mam, nie mogę się doczekać urlopu macierzyńskiego, żeby złapać chwilę oddechu przed tym wielkim wyzwaniem, byciem mamą :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz